Kościany galeon
Logo Fabryka Słów

Inkluz

2012-07-01

W ramach mych rozważań na temat polskiej literatury fantastycznej chciałbym przedstawić najnowsze dzieło Jacka Piekary, trzytomową opowieść o losach coraz to sławniejszego inkwizytora Mordimera Madderdina, który w swym bożym posłannictwie przemierza okolice biskupiej stolicy w poszukiwaniu kąkolu herezji i zdrady. Jego wyprawy i starcia z potworami, heretykami, mordercami, magami i czarownicami Jacek Piekara opisał w licznych opowiadaniach zawartych w trzech świętokradczych księgach, a zwą się one — Sługa Boży, Młot na czarownice i Miecz Aniołów.

Czytaj więcej

Avatarae

2012-07-01

Jacek Piekara na dobre powrócił do fantastyki! I dobrze, bo na takie zbiorki opowiadań jak te, które opowiadają o przygodach Mordimera Madderdina, warto wydać ciężko zarobione pieniądze. „Miecz Aniołów” to już trzeci tom opowieści o cynicznym inkwizytorze pozostającym na służbie Jego Ekscelencji Biskupa Hez — Hezronu. Co ciekawe, najnowsze dzieło Piekary bije na łeb dwa wcześniejsze zbiory pod względem ilości stron, co również niezwykle ucieszyło niżej podpisanego!

Czytaj więcej

Załoga G

2012-07-01

Jacek Piekara nie zasypuje gruszek w popiele. I bardzo dobrze, moi mili, bo dzięki temu do naszych rąk trafia kolejna, trzecia już odsłona przygód dzielnego funkcjonariusza Świętego Officjum. Mordimer Madderin — licencjonowany inkwizytor biskupa Hez-hezronu, nieustraszony tropiciel nierozwiązanych zagadek, postrach heretyków, sługa Boży, młot na czarownice i miecz w ręku Aniołów — znowu wkracza do akcji. Co nas czeka tym razem?

W najnowszym zbiorku znalazłem pięć opowiadań oraz wielce interesujący prolog. Prolog, zgodnie z zaleceniami autora, przeczytałem na końcu, co i wam z całego serca radzę. Autor odpowiada w nim na szereg pytań, które zadali ponoć czytelnicy. Opowiadania zaś... no cóż, najłatwiej byłoby powiedzieć, że Mordimer odbędzie wiele kształcących podróży i przeżyje przygody, w czasie których będzie mógł okazać przywiązanie do świętej matki — Kościoła, a przy okazji zarobić kilka groszy.

Czytaj więcej

Nowa Gildia

2012-07-01

W grudniu 2004 roku powrócił do czytelników Mordimer Madderdin — licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu — w trzecim już tomie opisującym jego zmagania z siłami zła, okraszone iście sowizdrzalskimi przygodami.

„Miecz Aniołów” to książka, z którą spokojnie mogą zapoznać się również osoby nieznające poprzednich brawurowych dokonań sprytnego inkwizytora. Składa się z pięciu opowiadań: „Głupcy idą do nieba”, „Kości i zwłoki”, „Sierotki”, „Maskarada”, „Miecz Aniołów”. Utwory te funkcjonują jako niezależne całości, choć nawiązują do chronologicznie wcześniejszych wydarzeń. Najlepiej przeczytać je w tej samej kolejności, w jakiej znalazły się w zbiorze.

Tym, co znają już Mordimera i jego świat, wystarczy powiedzieć, iż obraz owej ponurej, a zarazem barwnej rzeczywistości został wzbogacony o nowe ciekawe szczegóły. Osoba Madderdina także jakby nieco ewoluowała — w każdym razie poznajemy kolejne całkiem pozytywne cechy jego charakteru i jeszcze więcej tych podłych i odstręczających.

Czytaj więcej

Fahrenheit

2012-07-01

Sięgając po kolejny tom opowiadań Jacka Piekary, zastanawiałam się, z czym tym razem przyjdzie zmierzyć się naszemu uniżonemu słudze – Mordimerowi.

Miecz Aniołów to pięć opowiadań. Napisanych z niezmienną sprawnością, historii ze świata trochę jednak gorszego niż nasz.

Mordimer, z uwagi na wieczny brak gotówki, podejmuje się odnaleźć uprowadzoną, podstępnie oczywiście, córkę bogatego kupca. Już z urzędu i niejako powołania, bada sprawę niestosownego użytkowania zwłok oraz nielegalnie spalonej czarownicy. Aresztuje czarownika, na jego prośbę, i wreszcie bada sprawę błędu w sztuce katowskiej. Są zagadki do rozwiązania, niebezpieczeństwa do pokonania i zaskakujące zwroty akcji, wszystko ku przyjemności czytelnika i z jak najlepszym skutkiem. Książkę, jak i poprzednie, czyta się doskonale. Wprawdzie jako szekspirofil obruszyłam się nieco na kpiny z mistrza, ale tego typu aluzje tylko dodają opowieściom smaku.

Czytaj więcej

Poltergeist

2012-07-01

Istnieją postacie literackie, które tak mocno zapadają w pamięć, że nawet obudzeni w nocy o północy na hasło, na przykład "młot na czarownice" będziemy mogli bez zastanowienia wyrecytować – uniżony sługa, licencjonowany inkwizytor biskupa Hez-Hezronu Mordimer Madderdin. Sługa Boży, Młot na Czarownice, tudzież Miecz Aniołów jak czasem zwykło się go nazywać.
(...) Kończąc cały tekst, pozwolę sobie na taką drobną i niewinną aluzję polityczną, z pytaniem do czytelników na końcu. Otóż przynajmniej dwu lub trzykrotnie w tekście, nasz Inkwizytor informuje, iż służy Prawu i Sprawiedliwości. Jak doskonale wszyscy czytelnicy wiedzą, w jego działaniach bardzo często wspiera go trójka towarzyszy – Kostuch i Bliźniacy, którzy również siłą rzeczy są propagatorami tej samej idei. Kostuch jest osobą ponurą, groźną i inteligentną, z niebagatelna pamięcią. Dodatkowo biorąc pod uwagę jego wysoki wzrost, od razu przed oczami pojawia się postać marszałka Ludwika Dorna. Politycznych odpowiedników Bliźniaków, chyba nikomu nie trzeba wskazywać...

Czytaj więcej

Valkiria Network

2012-07-01

Podobnie jak poprzednio, opowiadania prezentowane są z prespektywy osoby pierwszej, a narratorem jest sam Madderdin. Jeżeli czytaliście któryś z wcześniejszych tomów – wiecie czego się spodziewać. Całość napisana jest w bardzo barwnym, znakomicie oddającym twardą rzeczywistość stylu. Świat nie jest przekoloryzowany, a bohaterowie nie są ubarwieni. Czytelnik dostaje do ręki hisotrie z realium fantastycznego, ale pełnego cynizmu, okrucieństwa i ludzkiego wyrachowania. Wszystko, jak to u Piekary, zakrapiane rubasznym humorem i od czasu do czasu – kobiecymi wdziękami.
Opisywane jest wydanie drugie, zatem wypadałoby napomknąć coś o zapowiadanym przeredagowaniu opowiadań. Są zmiany, podobnie jak w przypadku drugiego tomu – niewielkie, ale jednak. Poza kosmetycznymi poprawkami, nieco rozszerzone zostało także zakończenie. Zwykle unikam komentarzy na temat wydania, jednak tym razem nie powstrzymam się od wyrażenia ogromnych wyrazów uznania za opracowanie nowej wersji okładki. Przyznaję szczerze, że stara ilustracja przedstawiająca anioła średnio mi się podobała. Nowa wersja tego samego obrazu jest znakomita, o to chodziło!
Konkluzja jest chyba jasna – gorąco polecam tę barwną, wciągającą, a zarazem mocną prozę. Pan rozpozna swoich. Amen.

Czytaj więcej

Wirtualna Polska

2012-07-01

Jednak mistrz Madderdin na taką łatwiznę, jak niektórzy jego koledzy po fachu, nie idzie. Posługę swą czyni bowiem nie dla pełnego fajerwerków efektu i taniego poklasku tłumu. Pełni służbę, traktując ja nader poważnie i nie zadowalając się półśrodkami w dążeniu do wyświetlenia całej prawdy o badanych zdarzeniach. Przebiegłością, cierpliwością i inteligencją posługuje się równie sprawnie, jak sztyletem, cęgami do rwania paznokci czy pochodnią. I zazwyczaj te pierwsze umiejętności wystarczają mu, by dojść do prawdy, i nie musi sięgać tych drugich. W Mieczu Aniołów cny Mordimer walczy o czystość wiary, prowadząc kolejne śledztwa.
(...) Podczas śledztw Mordimer nieodmiennie natrafia na ohydne zbrodnie, tudzież dewiacje psychiczne i fizyczne ich sprawców. Przechodzi na tym jednak do porządku dziennego, pozostawiając „zwykłe” sprawy kryminalne „cywilnym” organom ścigania. Sam natomiast wytrwale tropi te występki, do walki z którymi został powołany, a więc wszelkiej maści herezje i czarostwo.

Wyobraźnia podpowiada autorowi coraz to nowe intrygi i niegodne uczynki grzesznych mieszkańców opisywanego przez niego świata. Dodając do tego poprawność stylu i płynność języka, otrzymujemy lekturę, przy której trudno się nudzić. Opowiadania zamieszczone w Mieczu Aniołów trzymają przyzwoity poziom, nadany przez teksty z wcześniejszych zbiorów. Miłośnicy prozy Piekary i przygód jego inkwizytora powinni więc być całkowicie usatysfakcjonowani. Dla tych czytelników, którzy dokonań obu panów wcześniej nie znali, inkryminowany zbiór może być dobrą okazją do zawarcia bliższej znajomości z nimi.

Czytaj więcej

Fahrenheit

2012-07-01

Wszystkie opowiadania mają jedną wspólną cechę: fabuła jest w nich głównie pretekstem do ukazywania wszechobecnej ohydy świata, w którym przyszło żyć naszemu biednemu Mordimerowi. Autor nie pozwala nam o niej zapomnieć ani na chwilę, wciąż racząc nas barwnymi opisami smrodu niemytych ciał, smaku rozwodnionego piwa czy wątpliwego powabu bezzębnej karczmarki o ciężkim kuprze. Jest to świat okrutny, dla słabych bezlitosny, a silnych poddający ciągłym testom. Trup ściele się gęsto, a o szacunku dla bliźniego nikt tu raczej nie słyszał.
Jeżeli jednak nie boicie się paprać w brudzie, zarówno fizycznym, jak i tym zalegającym na dnie ludzkich dusz, opowiadania o Mordimerze mogą dostarczyć Wam całkiem sporo rozrywki.

Czytaj więcej

Gildia

2012-07-01

Książkę nie tyle się czyta, co pochłania. Jest nie tylko dobrze napisana, przez co rozumiem brak dziur, w które mogłyby wpaść koła rozpędzonego bolidu czytelnika, ale wręcz obdarzona „tym czymś”. Zabawna, wciągająca – czego chcieć więcej? Może odpowiedzi na pytanie: ile da się pisać w tym stylu? Jak długo jeszcze Jacek Piekara będzie eksploatował dzielnego Mordimera? Póki co, idzie mu to świetnie, niechaj więc brnie dalej.
Do lektury „Miecza aniołów” zachęcam bez cienia wątpliwości. Niezależnie od tego, czy czytaliście poprzednie tomy czy nie, czy znacie Piekarę czy nie – ta książka jest jak dobrze zaprojektowana zbroja płytowa. Po prostu zakładacie ją, a pancerz sam odbija strzały, czyli mówiąc innymi słowy: aby dać się wciągnąć, nie trzeba mieć żadnej wiedzy okołoksiążkowej. Każde z opowiadań jest zajmujące i interesujące, a styl pisarski porywa i jestem głęboko przekonany, że mało kto może się wywinąć. To książka mocna pod każdym względem.

Czytaj więcej

Ja, Inkwizytor. Miecz Aniołów - Recenzja