Kościany galeon
Logo Fabryka Słów

Wywiad Elkander

2012-07-01
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Jackiem Piekarą, który zamieścił serwis Elkander. Rozmowę przeprowadził Hubert "Hrabia Sosnechristo" Sosnowski.

Hrabia Sosnechristo: Witam! Zapewne wśród naszych czytelników znajduje się kilka osób, nie wiedzących, kim Pan jest. Czy mógłby Pan coś o sobie powiedzieć?

Jacek Piekara: Dziennikarz prasowy i radiowy, wieloletni redaktor w kilku dużych pismach, autor kilkunastu książek. A prywatnie właściciel maine coona i siberiana new masquerade (kto nie wie, co to znaczy proszę sprawdzić w Googlu).

HS: Jest Pan już legendą na polskiej scenie fantasy. Wiele osób uważa Pana (w tym i ja) za następcę Andrzeja Sapkowskiego. Co Pan o tym sądzi?

JP: Andrzej debiutował wtedy, kiedy ja już miałem na koncie wydane książki o naprawdę sporych nakładach. Więc kto tu był czyim następcą? A tak serio mówiąc, to poruszamy się z Sapkowskim w odmiennych konwencjach i światach. Oczywiście i jego i moje utwory należą do gatunku szeroko pojmowanej fantasy (z mocnym akcentem na elementy historyczne), ale nie wydaje mi się, by którykolwiek z nas czerpał z doświadczeń drugiego autora. Mogę tylko powiedzieć, że chciałbym mieć takie nakłady książek jak Andrzej i tak pięknie jak on przedrzeć się przez "getto". Sapkowskiemu polska fantastyka zawsze będzie wiele zawdzięczała, gdyż spod strzech wyprowadził ją na szerokie równiny. Teraz wszyscy z tego korzystamy. A słowo "legenda" w moim wypadku jest nieadekwatne. Legendą to ja będę jak w sto lat po mojej śmierci (oby jak najpóźniejszej!) będzie się o moich książkach dalej dyskutować. Legendą to jest Sienkiewicz. Uważajmy na słowa, bo mają tendencję do dewaluacji.

HS: Przez wiele lat pracował Pan w pismach poświęconych grom komputerowym. Jak wspomina Pan tę pracę?

JP: O tak, można powiedzieć że jestem weteranem tej sceny. Najpierw pisałem artykuły do "Świata Gier Komputerowych" i "Top Secretu", potem pracowałem przeszło 5 lat w legendarnym "Gamblerze", współpracowałem z "Secret Service", wreszcie zostałem na kilka lat zastępcą redaktora naczelnego pisma "Click", teraz pełnię tę samą funkcję w miesięczniku "Game Ranking", którego koncepcji jestem zresztą współtwórcą. To ogromnie ważny, wieloletni etap w moim życiu. Setki napisanych artykułów, praca w profesjonalnych, zagranicznych korporacjach. Generalnie: nauka dyscypliny, pracowitości, zarządzania ludźmi oraz całego procesu produkcyjnego dotyczącego powstawania pisma.

HS: A periodyk "Fantasy"?

JP: To moja autorska koncepcja. Pomyślałem, że czytelnicy zasługują na kolorowe, profesjonalnie przygotowane pismo, a nie tylko takie gazetowe "szmaciaki", jakby rodem z lat 80-tych ubiegłego wieku. "Fantasy" była głównie nastawiona na publicystykę i to ludziom się spodobało. Znajdowały się w niej artykuły o historii, o religiach i mitach, historii filmu, o sprawach nauki i paranauki, wywiady ze znanymi osobami, a jednocześnie mnóstwo aktualnych recenzji kinowych, literackich, komiksowych oraz dotyczących gier komputerowych. Przy tym elegancja formy nie szkodziła tu treści, gdyż współpracowali z nami naprawdę znakomici i znani dziennikarze oraz pisarze. Opowiadania traktowaliśmy jako miły dodatek. Ta forma chwyciła, gdyż pierwsze numery miały około stu tysięcy egzemplarzy nakładu (kilka razy więcej niż wszystkie inne pisma, zajmujące się fantastyką, w Polsce razem wzięte). Zwykle dołączaliśmy płyty CD, kiedyś nawet antologię opowiadań znanych polskich pisarzy, w ostatnim numerze film na DVD. Jestem zadowolony, że wstrząsnąłem rynkiem pism w Polsce. Nikt nigdy przedtem i nigdy potem nie przeprowadził podobnego przedsięwzięcia z podobnie udanym skutkiem finansowym. Szkoda, że wydawnictwo, z powodów pozamerytorycznych, wycofało się z druku magazynu, jednocześnie zatrzymując prawa do tytułu, co uniemożliwiło mi dalszą pracę.

HS: Skąd wziął się pomysł na opowiadania o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie?

JP: Nie wiem. Mordimer zapukał do moich drzwi i już został w domu. Jedynie tak to mogę wyjaśnić. Czasem bowiem nie autor szuka tematu, lecz temat autora. Mogę tylko powiedzieć, że gdyby mi ktoś powiedział cztery lata temu, że ten bohater stanie się tak popularny, to serdecznie bym się zdziwił (zwłaszcza zdumiewała mnie fascynacja wielu kobiet postacią inkwizytora). Widzę w tym wszystkim pewną rynkową prawidłowość. Jeśli artysta (obojętne reżyser, czy pisarz) tworzy swe dzieło nie z serca, lecz z merkantylnego przymusu, to często powstaje okropna szmira. Hollywood przerabiał to już setki razy. Natomiast jeśli autor chce bawić się wraz z czytelnikiem, czytelnik często to docenia. Najlepszym przykładem: Andrzej Sapkowski. Zawsze twierdził, że wiedźmin powstał z przypadku, że utwory o nim pisał dla własnej satysfakcji, a nie, by osiągnąć rynkowy sukces, gdyż na życie zarabiał w zupełnie innej branży. I to, jak widać, się opłaciło.

HS: W internecie pojawiają się sprzeczne informacje o tym, ile powieści o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie zamierza Pan napisać. Część serwisów twierdzi, że będzie to tylko "Czarna Śmierć", a niektórzy utrzymują, że napisze Pan, tak jak AS całą sagę. Gdzie leży prawda?

JP: W październiku ukażą się "Łowcy dusz", kolejny zbiór opowiadań. Potem pojawi się powieść, o której wspominasz. Jednak na pewno nie skończy się na "Czarnej Śmierci", gdyż powstanie co najmniej jeszcze jedna powieść, będąca jej kontynuacją. Nie wykluczam też, że kiedyś ukaże się t.zw. "prequel", czyli historia o tym jak młody Mordimer Madderdin trafił do Akademii Inkwizytorium. Fabryka Słów zapowiedziała już również moją historyczną powieść "Rzeźnik z Nazaretu", traktującą o ostatnich tygodniach życia Jezusa Chrystusa. Będzie to fikcja historyczna, ściśle oparta na kanonicznych i apokryficznych ewangeliach, a elementy fantastyki pojawią się dopiero pod sam koniec. Książka ta pozwoli zrozumieć, jak powstał alternatywny świat, który znamy z opowiadań o inkwizytorze. Najprawdopodobniej powstanie też kolejny zbiór opowiadań, który nie będzie jednak poruszał wątku konspiracyjnego i który będzie można przeczytać nawet bez znajomości poprzednich tomów. Ukażą się również wznowienia wszystkich zbiorów opowiadań, przeredagowane, w nowej szacie graficznej, a nawet zawierające nie publikowane dotąd teksty.

więcej>>

Autorzy